Recenzja spektaklu Antygona

Wenta o sędziach - oświadczenie polskiego trenera

Temat: Szkoła---> J.Polski
witam mam takie zadanie z polaka

"Napisz recenzje ze spektaklu teatralnego pt. Antygona" recenzja ma byc zmyslona tylko zeby to byla recenzja antygony ze spektaklu teatralnego niewiem jak to zaczac wogole.....
Źródło: topranking.pl/904/szkola,j,polski.php



Temat: Premiery teatralne na wrocławskich stronach Gazety

> Ło rany! Archeologia teatralna... Repertuar z czasów Lesienia, ze schyłku jego
> kadencji. Połowa roku 1999 - jeszcze nie ma "Parad", "Farrago" ani "Paragrafu
> 22". W dodatku strona zawiera koszmarne błędy merytoryczne. Pomieszano część
> obsad, nie zawsze wymieniono prawdziwych reżyserów czy kompozytorów, że już o
> literówkach w danych osobowych nie wspomnę. Koszmar.

Jaka była obsada do "Antygony w Nowym Jorku"? Tzn kto kogo grał tam? A stronka
fajna...podoba mi się ;) Taka archeologiczna niemalze... ;))))


Notabene niewiele z tych przedstawień dało się z przyjemnością oglądać. Większo
> ść
> była albo żenująca, albo śmiertelnie nudna, albo nieznośnie poprawna.
>
> Jest i ciekawostka - spektakl wyreżyserowany przez późniejszego Wielkiego Brata
> ;-))) Na dodatek była to jubileuszowa premiera, zrobiona na 50-lecie istnienia
> Współczesnego. Pamiętam, że reżyser wyjechał na kilka dni przed "godziną zero",
>
> życząc im udanej premiery ;-))) Wściekły Lesień siedział na generalnych i kończ
> ył
> przedstawienie ;-))) Ale skandalu o dziwo nie było. Leszek P. napisał później
> recenzję pt. "Trup w każdej szafie" - nadzwyczaj trafnie! :-)))

Kto to taki mocny był? Taaa juśż sobie wyobrażam poziom artstyczny tych
tworów :)))


> Moja droga, nigdy i nigdzie nie pisałem, że Piotrek z Meissnerową się kłócili.
> Owszem, był konflikt w teatrze, ale między zespołem aktorskim a Piotrkiem, nie
> z
> dyrekcją. Dlatego - po trzykrotnym odrzuceniu tzw. scenariusza staropolskiego,
> będącego w efekcie zaczynem późniejszej wrocławskiej "Historyi o chwalebnym..."
> -
> Piotr opuścił Toruń. Meissnerowa nie okazała się jednak świętą, bo zamiast bron
> ić
> Piotrka, dokładała swoje trzy grosze, przereżyserowywała mu przygotowywaną
> premierę. Skończyło się to krótkotrwałymi żalami, ale nie kłótnią!
>
> Gazety o tym nie pisały - echo tych wydarzeń znalazło się jednak w wywiadzie z
> reżyserem, opublikowanym na początku 1995 r. w miesięczniku "Teatr".

a nie czytałam. Ale dzięki Bogu że wrócił i tworzy tworzy i tworzy!!! :))))))

Napisałem dokładnie tak: "(...) chyba każdy z młodych reżyserów odczuł na własn
> ej
> skórze opiekę pani dyrektor. Nie żebym tu chciał deprecjonować jej niewątpliwe
> zasługi, niemniej np. Piotrek Cieplak uciekł na początku lat 90. z Torunia po
> zrobieniu swojego trzeciego profesjonalnego przedstawienia. Dziś jednak jest z
> Meissnerową w świetnej komitywie :-)))". I gdzie tu mowa o kłótni?
> Nadinterpretacja. Konflikt wystąpił za to, fakt, podczas niedoszłej ostatecznie
>
> współpracy z Papisem i Kosem, ale to zupełnie inna para kaloszy ;-)))

no widać mi się pokręciło...a to szkoda! :)

> Oczywiście, że jak się chce, to można, ale co innego dbanie o jedną, już
> istniejącą inscenizację (czyli np. "Metro"), a co innego notoryczne klonowanie
> kilku gotowych sztanc na różnych, głównie prowincjonalnych scenach.

zgadzam się. Ale raczej myślę że "Magician:) from Lublin" jest naprawdę
fantastyczną książką i spektakle Szurmieja naprawdę wzbudazły wielkie emocje...
a teraz? Nawet nie wiem czy ten spektakl grany jest u nas teraz? A poza tym
Kowalski chyba już nie gra tak świeżo jak kiedyś gdy dublował naszego najlepszego
SZTUKISTRZA NAD SZTUKMISTRZAMI!


> Wiesz, równie dobrze można by powiedzieć, że "Hamlet" jest tak genialnie
> napisany, że się go nie da zepsuć. Da się ;-))) Wielu już z sukcesami próbowało
> ;-)))

zgadzam się. Emocje nie są dobrym doradcą co do argumentów:)

Właściwie to ja nie jestem za wystawianiem wtatrach znowu samych(!) textów
archaicznych niejako albo po raz kolejny TAK SAMO pokazywać np. GOmbrowicza.
Przecież wiadomo że jak teatr wystawi np. Romeo i JUlię (nie mówię o dobrej czy
złej reżyserii) to będą licea chodziły albo na :"Sen nocy letniej" to samo.
A z drugij strony nie ma za wiele współczesnych textów które dają się ładnie:)
reżysrowć i grać i mają mądre przesłanie no i w ogóle. A np. "KUracja". Widziałeś?
DOSONAŁE!!! Myślałam przez dwa dni o tym spektaklu. I dobrze że reżysert zdobył
Laur KOnrada.

buziaaaaaaaaaaaaaaaki! :)



Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,72,1009520,1009520,Premiery_teatralne_na_wroclawskich_stronach_Gazety.html


Temat: Premiery teatralne na wrocławskich stronach Gazety

>
> "Na razie się nie zanosi..." Ręce opadają. Martuś, ta sztuka zdążyła już
> obskoczyć niemal wszystkie liczące się teatralnie miasta w Polsce i sporą część
>
> prowincji przy okazji też. Z najbliższych jeszcze granych masz do wyboru Katowi
> ce
> i Opole - opolskiej premierze notabene nawet roczek jeszcze nie stuknął (stukni
> e
> w maju). A może się wybierzemy?

Czy ja powiedziałam, że mogliby wystawić 'ANtygonę..' bo jej nigdy nie
pokazali????? Ja powiedziałam, że się narazie nie zanosi. BO SIE NIE ZANOSI! ech..
Po prostu chciałabym zobaczyć TERAZ JĄ!I tyle.


Bardzo lubię ten tekst, ale w odróżnieniu od Ciebie jakoś nie przepadam za
> telewizyjną inscenizacją Kutza. Za to do dziś ze szczegółami pamiętam
> prapremierowe przedstawienie "Antygony..." z warszawskiego Ateneum.

Mnie się bardzo bardzo podobało, ale widziałam niestety tylko TV wersję. I
tylko Kutza. I tylko ta mi się podobała :P


> > > Poziom w rzeczy samej był dość dramatyczny - jak na teatr dramatyczny
> > > przystało ;-)))
> >
> > no jak możesz Jarosz!!! Jestem oburzona!
>
> Hehe - jakoś trudno mi w to uwierzyć ;-PPPPPP

Nie rozumiem...



Bo ja wiem... Może wcale nie jest dobrym reżyserem, tylko mu to wmawiano? A moż
> e
> się jako twórca już wypalił? Może zgubiła go pogoń za chałturami? Żyć trzeba,
> wiem, no ale są granice. Piąta "Ania z Zielonego...", "Piaf" czy inny "Tomek
> Sawyer" odrzucają od takiego TFUrcy. Zauważ, że Sz. nawet przy jednorazowych
> produkcjach z ostatnich lat (vide np. "Krwawe gody" w Polskim) nie zbierał
> dobrych recenzji. Sam spektakl utrzymał się na afiszu tylko nieco ponad rok, co
>
> jak na superprodukcję jest klęską.

jak można komuś wmówić że jest dobrym reżyserem? Może po prostu robił rzeczy
które podobały się szerszej publiczności i zgadzam się że nie zawsze są one na
wysokim poziomie artystycznym. ALe w jakimś sensie ten reżyser jest dobry. Tak
czy nie?


Bardzo dobre, fakt, co nie przeszkadza, że zarazem przedstawienie było udziwnio
> ne
> poprzez inkrustację tekstami z innych dzieł Gombrowicza. Początkowy monolog był
>
> wzięty ze "Ślubu", a sceny z szaloną rodzinką Witolda z "Historii". Być może
> jeszcze coś tam było, ale tego już nie pamiętam. Zdążyłem być na "Kosmosie" tyl
> ko
> raz, a Meissnerowa już go zdjęła z afisza.

Ja byłam dwa razy a bembergowanie do dzisiaj pamiętam. :)))))) BERG BERG. i
karmelki. :))))))
W ogóle Meissnerowa wszystko ściąga zanim się człowiek zdąży nachodzić. Ja byłam
na "ZMierzchu' 6 razy i też zdjęli w trosce o mój czas wolny :))))))))

Taaa ja się sytaram nie chodzić ze szkołą do teatru, bo jeszcze mnie ktoś
> zobaczy i utożsami z zachowaniem licealistów w Teatrze. :>>
>
> Na przykład taki Jarosz zobaczy ;-))) I utożsami, a co! ;-PPPPPP

I dlatego nie chodzę!!! A dlaczego miałbyś mnie utożsamić z nimi....???? za
co? ;)))

Widziałeś sam że "wesele" już się nastawia na licealistów. Nie podoba mi s
> ię to
> > nawet bardzo...:/
>
> Mnie też, jak widać było w innym wątku :-(((

buuuuuu....bardzo mi się to nie podoba...mogliby już nie tak bezczelnie, ale
jakloś subtelniej. Albo chcą zdążyć przed maturami....ech.


Villqist, jeśli już (a tak naprawdę to mój imiennik i do tego absolwent
> Uniwersytetu Wrocławskiego...).
?!?!?!?!!??!?!!??!?!??!?!?! slśą TY takie rzeczy wiesz?????? MAGICIAN
prawdziwy doprawdy ;)))))))

Czy moda na Villqista jest sezonowa? Nie sądzę.
>
> On ma szanse nie być błyskotliwym meteorem, który po czasie zgaśnie. Pisze w
> końcu na tyle uniwersalne, psychologiczne teksty, że będzie mógł zaistnieć nawe
> t
> i za ileśtam lat. Mnie to dramatopisanie bardzo odpowiada - ciekawe, że jakoś
> Wrocław inscenizowanie jego tekstów omija (Zakład Krawiecki jest wyjątkiem
> potwierdzającym regułę). Żeby jego sztuki pooglądać, musimy wyjeżdżać poza nasz
> e
> miasto. Najcieplej wspominam wstrząsającą "Noc Helvera" z Teatru Polskiego w
> Poznaniu.

"Noc Helvera" jest bardzo dobra, ale niestety widziałam tylko Teatr TV z Anną
Tomaszewską i Bartkiem nie pamiętam nazwiska. W reżyserii Barbary Sass i ten
właśnie Bartek był taki szczezrze mówiąc słaby w tej roli. Kobieta z resztą też
nie za dobra. A text wybitny.


Przy okazji - wiesz, że zawodowa prapremiera "Nocy..." miała być w Polskim we
> Wrocławiu?

A WIEM!!! ;P


> > Byłeś w Katowicach? Ja też miałam nadzieję że jednak CIeplak dostanie Laur
> , no
> > ale Kuracja była poważnym zagrożeniem. Nie ma co. Dziwię się że nie dostał
>
> > jeszcze Konrada... Naprawdę.
>
> W ogóle to byłem, ale nie na Interpretacjach. Kibicowałem Piotrkowi wirtualnie
> ;-)))

Ale on w tym czasie był na Słowacji. Jakiś spektakl kończy. Szkoda że nie
dostał, ale dobrze że dostała Kuracja. Ot co :)))

Zacznę od banału - Teatr TV posługuje się zupełnie innymi środkami ekspresji i
> przekazu niż teatr żywego planu. Z technicznego (i tylko takiego!) punktu
> widzenia niegłupie byłoby więc rozdzielenie obu kategorii. Z drugiej jednak
> strony jurorzy oceniali w Katowicach nie to, za pomocą jakich środków
> technicznych uzyskano określony efekt, tylko jak ZINTERPRETOWANO opowiadaną
> historię. Tak na cały problem patrząc, nie powinno się wprowadzać osobnych ocen
>
> dla obu typów widowisk. I ja się przychylam do tej tezy.

Nie wiem czy to jest uczciwe. Jednak skoro reżyser posługuje się innymi
środkami przekazu to jednak wpływa to na interpretacje. Hmm a właściwie nie na
samą interpertację ale Teatr żywego planu ogranicza w pewien sposób reżysera i
jego wizję. Więc interpertacja może być inna bo musi być stosowna do przekazu.
Najuczciwiej by było gdyby każdy miał ten sam spektakl do zrobienia. Wtedy ocenia
się interpretację ;)))))))))))))



> Buziaki...

P.S
forum nienażarte Wrocław.

M.

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,72,1009520,1009520,Premiery_teatralne_na_wroclawskich_stronach_Gazety.html


Temat: Premiera w Powszechnym
Premiera w Powszechnym
Dwie recenzje:
"Spektaklem "Siedmiu przeciwko Tebom" Jacek Papis udowodnił, że tematy teatru
antycznego mogą nas żywo interesować, że są aktualne tu i teraz
Przedstawienie, mimo że nosi tytuł jednego z dramatów Ajschylosa, nie jest
jego prostą adaptacją. Papis sięgnął także po fragmenty tekstów innych
starożytnych pisarzy - Eurypidesa i Sofoklesa. Każdy z nich starał się w jakiś
sposób zmierzyć z mitami tebańskimi. Łącząc ich historie, Papis jakby
kontynuował te ich próby i opowiadał własną wersję. Jego opowieść nie odbiega
w jakiś jaskrawy sposób od tego, co znamy. Do Teb trafiamy, gdy wiadomo o
kazirodztwie, a dzieci Edypa i Jokasty są dorosłe. Jest już po ustaleniach co
do sposobu sprawowania władzy w mieście - rok po roku mają się zmieniać u
sterów władzy Eteokles (Cezary Jankowski) i Polnik (Adam Pater). Wiemy też, że
Eteokles nie dopuścił jednak do zmiany. Pod murami rodzinnego miasta staje
więc wspomagane przez licznych sojuszników wojsko Polinika. Na naszych oczach
toczą się rozmowy braci. Każdy z nich przekazuje swoje racje. Polinik broni
dawnych umów, chce tego co mu się należy i zostało obiecane. Etelokles chce
władzy tylko dla siebie i liczy, że brat go nie zaatakuje, bo to równałoby się
zdradzie ojczyzny. Przecież wtedy polałaby się krew mieszkańców Teb,
zniszczeniu uległoby miasto. Wyraźnie widzimy też szantaż Eteoklesa. Jest on
tak pewien, że to zadziała, że choć przywdziewa zbroję, to początkowo czuje
się w niej niepewnie, stąpa jak dziecko uczące się dopiero chodzić. Na nic
zdają się słowa sióstr wzywających braci do opamiętania. Bardziej angażuje się
w to Ismena (Ewa Trochim). Nic nie pomaga, dochodzi do walki. Polinik, choć za
nim stała racja, przegrywa. Ginie on i Etelokles. Na scenę wkracza Kreon
(Andrzej Bieniasz), który w wojnie stracił syna i zakazuje grzebać Polinika.
Antygona się sprzeciwia, ale dalszego ciągu znanego już z "Antygony" Sofoklesa
nie widzimy.

Spektakl znakomicie pokazał przyczyny konfliktu, tło tragedii. Reżyser
sprawnie budował kolejne sceny. Całość jest ascetyczna, wyciszona, jakby
wszyscy zamarli na chwilę w przeczuciu katastrofy, w zrozumieniu, że cokolwiek
by tu wybrać, i tak będzie źle. Jednocześnie wszystko dzieje się bardzo
szybko, dynamicznie. W pewnym momencie - przestawienie jest bowiem dosyć
krótkie i trwa niewiele ponad godzinę - widownia wyczekuje ciągu dalszego, nie
dowierzając, że to już koniec. Ale tak właśnie było i jest z rozgrywającymi
się wkoło tragediami. Los dokonuje się w jednej chwili, starczy jeden fałszywy
krok i już po wszystkim. Niczego się nie da się naprawić, odwrócić. Na nic też
potem wszelkie tłumaczenia i usprawiedliwienia. Działać trzeba było wcześniej.
Papis zapowiadał, że stara się pokazać motywację postaci, czyli właśnie to
"wcześniej". Jeśli udało mu się to w przypadku braci i Kreona, to jednak nie
wszystko jest jasne. Dalej nie wiemy, czemu to Antygona (Blanka Kaczorowska)
decyduje się grzebać brata i czemu tebańczycy poparli Eteoklesa, a nie
Polonika. Przecież prawo do Teb obaj mieli takie same. To minusy opowieści.
Plusów jest jednak znacznie więcej - w tym obok już wymienionych ciekawa rola
minichóru stworzonego z Antygony, Ismeny i tebanek czy ilustracje
multimedialne. Te ostatnie można odczytać jako aluzje do znanych naszemu
pokoleniu obrazu wojen - widzimy je, siedząc wygodnie w fotelu przed
telewizorem. Ciekawe są też stroje i ogólnie scenografia Wojciecha Radtke.
Wszystko to sprawia, że jak dotychczas "Siedmiu przeciw Tebom" to dla mnie
najlepsze przedstawienie sezonu." Renata Metzger

I druga z portalu mojradom.pl, niestety niepodpisana. Bożena D?

"Deklamacje ze szkolnej akademii"
"Niedosyt i rozczarowanie - te słowa najlepiej recenzują sobotnią premierę w
radomskim Teatrze Powszechnym. Był to spektakl "Siedmiu przeciw Tebom" w
reżyserii Jacka Papisa.
Reżyser przedstawienia jest zarazem autorem scenariusza, który powstał na
podstawie tekstów wielkiej antycznej trójki - Ajschylosa, Eurypidesa i
Sofoklesa. Artysta chciał opowiedzieć historię, która miała miejsce przed
wydarzeniami, ktore bardzo dobrze znamy z "Antygony". - Dopiero wtedy możemy
zrozumieć motywacje, które kierowały postępowaniem Antygony, Ismeny, Kreona -
mówił na konferencji prasowej poprzedzającej premierę Jacek Papis.
Czy mu się to udało? Niestety nie. Wątpliwości dotycza zresztą całego
przedsięwzięcia. Zobaczyliśmy bowiem przedstawienie nudne, nieporuszajace
żadnym tragicznym losem bohaterów, przedstawienie nijakie. Powiem więcej -
przedstawienie niedokończone, zawieszone w próżni. Był to raczej rodzaj etiudy
szkolnej, żeby nie powiedzieć - szkolnej akademii. Twórcy spektaklu zamierzali
pokazać dramat dwóch braci - Polinika i Eteoklesa, synów Edypa walczących o
władzę; chcieli pytać - jakie są granice władzy, jej etyki, jaka jest
odpowiedzialność sprawujących władzę przed społeczeństwem. I na tym "chceniu"
właściwie poprzestali.
W tragedii greckiej dramaty rozgrywają się pomiędzy bohaterami, którzy
wygłaszają swe kwestie opowiadając zdarzenia "spoza sceny" i siłą samego
tekstu oraz gry aktorskiej pozostaje, czy te dramaty przekonują widza. W
radomskim spektaklu pozostały same deklamacje, histeryczne reakcje Antygony i
na okrasę chór złożony z sióstr Polinika i Eteoklesa.
Niestety, radomski teatr znów wystawia sztukę, na która nikt nie czekał. To
niedobra zapowiedź kolejnego sezonu pod dyrekcją Adama Sroki."

Nie byłem na przedstawieniu, ale skąd aż taki rozdźwięk?
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,68,52570684,52570684,Premiera_w_Powszechnym.html


Copyright (c) 2009 Wenta o sędziach - oświadczenie polskiego trenera | Powered by Wordpress. Fresh News Theme by WooThemes - Premium Wordpress Themes.